Czarny węgiel, kruchy lód: film, który pokonał „Boyhood” [RECENZJA]

Do polskich kin właśnie wszedł film, który na festiwalu Berlinale w 2014 roku pokonał „Boyhood” – arcydzieło, będące głównym faworytem tegorocznych Oscarów. Wyróżnienie filmu „Czarny węgiel, kruchy lód” Złotym Niedźwiedziem spotkało się z niemałym zaskoczeniem. Czy było ono uzasadnione?

Najnowszy projekt Yi’nan Diao to kryminał w szacie noir. W wielu fabrykach, przy transporcie węgla, zostają odnalezione fragmenty ludzkiego ciała. Policja w popłochu rozpoczyna śledztwo, a pierwsza próba schwytania sprawców kończy się strzelaniną. Policjant Zhang Zili zostaje wydalony ze służby i pogrąża się w alkoholizmie. Po kilku latach, w przypadkowych okolicznościach trafia na trop, który może pomóc w rozwiązaniu zaszłej zagadki.

Formy gatunkowe to grzech pierwotny wszelkiej sztuki. Bardziej inteligentni twórcy, będący w mniejszości, nie dbają o nie. Nastawiają ucha i wsłuchując się w eteryczne bicie serca, domykają swoje wielobarwne myśli w określony kształt artystyczny. Rolę „szufladkującego” pozostawiają krytykom, dziennikarzom i innym przedstawicielom mediów. Pozostali twórcy usiłują wpisać się w gotowe już formy kinowe. Strukturą, w której coraz częściej trudno jest osiągnąć spektakularny sukces jest kryminał. Nieistotne jak złożony byłby fabularny labirynt, trudno nie ulec wrażeniu, że i tak „wszystko to już widzieliśmy”. Najmniej pocieszające dla twórcy kryminału jest to, że fundamentem jego dzieła jest pieczołowicie uszyta intryga. To przestrzeń, która przeważa szalę wartości w stronę sukcesu lub jego sromotnej porażki. Zwykle nie ma nic po środku. Największą przyjemność z oglądania nowego filmu Diao przyniosła mi jednak „trzecia droga”. Film bowiem toczy się wokół przeciętnej i nudnej intrygi. Dostarcza jednak unikalnego pierwiastka w postaci nieodgadnionego elementu surrealizmu.

Z pewnościa niezamierzonymi niejasnościami fabularnymi, wywołującymi u widza jednak raczej beznamiętność, jest mroczny krajobraz Chin oraz emocjonalne portrety bohaterów. To zetknięcie się z obcą kulturą jest dla przeciętnego Europejczyka nieklarowne, a przez to pozbawia go ochoty na uważne współuczestniczenie w akcji. Z pewnością krytycy doszukiwać się będą w tym filmie nagromadzonych symboli i ich znaczenia, które portretować miałyby ten obcy nam wycinek rzeczywistości. Wydaje się to jednak szukaniem drugiego dna tam, gdzie go nie ma oraz pyszną potyczką intelektualną z samym sobą. Dla nas, przeciętnych widzów, będzie to po prostu film z zagadką do rozwiązania i nic ponadto. Z surrealizmem wartościowym – i tym razem z pewnością zamierzonym – spotykamy się w ostatniej scenie filmu. Mam jednak wątpliwości czy jest ona na tyle interesująca, by nakłaniać widza do tego, by ten spróbował przebrnąć przez całą historię.

Z ram klasycznego kryminału „Czarny węgiel…” wydziera jego zimna i pozbawiona brawury forma. W połączeniu z ascetyczną i minimalistyczną grą aktorską Fan Liao i Lun Mei Gwei, tworzy ona obraz skrajnie realistyczny. Ta korelacja sprawia, że wykoncypowana historia nabiera namacalnego charakteru. Wierzymy w nią i zdajemy sobie sprawę, że mogła wydarzyć się naprawdę. Tego waloru pozbawione są często kryminały zza oceanu, które dostarczają opowiastki tak odrealnionej, że widz patrzy na nią jedynie jak na powabną ciekawostkę. Cenne jest również to, że Diao inteligentnie przedstawia poszczególnych bohaterów… nie mówiąc o nich nic. Nie sili się na mdłe wynurzenia dialogowe ukazujące ich historie, a czyniąc ich wyobcowanych sprawia, że zdają się mieć w sobie głęboką prawdę.

Mimo, że „Czarny węgiel, kruchy lód” i potencjalny zwycięzca tegorocznego Oscara „Boyhood” to dwa skrajnie różniące się od siebie filmy, to werdykt berlińskiego jury z 2014 roku ciężko nazwać sprawiedliwym. Znając jednak realia Berlinale, należy podkreślić, że jest to festiwal, który preferuje kino awangardowe. Co prawda film Diao z awangardą ma niewiele wspólnego – jest dłużącym się i pozbawionym suspensu kryminałem – to jednak w opozycji do dzieła Linklatera, taką z pewnością stanowi. Gdy zatem będą Państwo wybierali piątkową premierę, proszę mieć to na uwadze. Namawiałbym tego dnia wybrać się raczej na „Birdmana”, którego opisałem tutaj.

Tomasz Samołyk

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s