Rywale „Idy” w drodze do Oscara

W numerologii liczba „10” oznacza spełnienie i nowy punkt na ścieżce życia. „Ida” to dziesiąty polski film nominowany do Oscara w nieanglojęzycznej kategorii. Żaden nie zdobył statuetki. Czy w oscarową noc polskie kino dostąpi spełnienia? Triumf byłby spektakularny nie tylko ze względu na prestiż nagrody. Wielkie znaczenie nada mu przede wszystkim wysoki poziom filmów, które konkurują z dziełem Pawlikowskiego.

„Mandarynki” (reż. Zara Urushadze, prod. Gruzja, Estonia)

Opowieść o dwóch plantatorach mandarynek, którzy w okresie dążeń Abchazji do odłączenia się od Gruzji, znajdują poważnie rannych żołnierzy, walczących po obu stronach konfliktu. Urushadze ilustruje wojnę w rzadko spotykany sposób. Stawia na subtelność, studium wewnętrznego konfliktu człowieka i ukazuje to, co w większości filmów wojennych gdzieś umyka. Skupia się na problemach jednostki, z wyczuciem pochylając się nad jej rozterkami. Nie szarżując, ukazuje wojnę z dala od polityki i niezwykle blisko uczuć zwykłego człowieka.

„Mandarynki” to ukłon w stronę prostoty i zdystanowanie się do wszędobylskiego wojennego patosu – bez bomb, gromkich dział i rozlewu krwi. W obszarze emocjalnym momentami jednak drażni gdy serwuje widzowi zbędne moralitety o pięknie człowieka i jego wielkoduszności. Bez nich, w uścisku wymownego przemilczenia, „Mandarynki” byłyby absolutnym arcydziełem. Moja ocena: 7/10

„Dzikie historie” (reż. Damián Szifrón, prod. Argentyna, Hiszpania)

Jazda bez trzymanki. Kino, które każe zapomnieć o emocjonalnej równowadze. To sześć niezależnych od siebie segmentów, które łączy tylko to, że wszystkim ich bohaterom „puszczają nerwy”. Identyfikacja widza ze świetnie zarysowanymi postaciami następuje błyskawicznie. Poznajemy ich w mniej lub bardziej prozaicznych sytuacjach, a przez ich postępowanie, sami badamy granicę swojej tolerancji. Gdy orientujemy się, że bohaterowie nie znają bariery, której nie bylibyśmy w stanie przekroczyć, wybuchamy paranoicznym śmiechem. Potem śmiejemy się z samych siebie, bo okazuje się, że bawią nas śmierć, przemoc czy zawiedziona miłość.

To film okraszony czarnym humorem z najwyższej półki. Seans z jednej strony brawurowy, a jednocześnie przejmująco nostalgiczny. Na pewno nie dla wszystkich i na pewno nie dla większości Amerykanów. Moja ocena: 9/10

„Lewiatan” (reż. Andriej Zwiagincew, prod. Rosja)

Opowieść o współczesnym Hiobie, który staje w obliczu eksmisji z własnego domu i walczy z przerażającą siłą skorumpowanego układu władzy rosyjskiej. Tytułowy potwór morski z Księgi Hioba to doskonała alegoria, która nadaje filmowi Zwiagincewa zdwojonej siły fabularnej.

„Lewiatan” to dramatyczny obraz zmagania się jednostki z przeciwnościami losu. To studium upadku, penetracja egzystencjalnych zmagań, okraszona poetycką warstwą narracyjną. Film spaja gęsta atmosfera, którą raczej należy „wąchać”, niż angażować się w snującą się opowieść. Przypomina największe dzieła reżysera, ze znakomitym „Wygnaniem” na czele. Najsilniejszy rywal „Idy” w walce o Oscara. Moja ocena: 8/10

„Timbuktu” (reż. Abderrahmane Sissako, prod. Francja, Mauretania)

Znam osoby, które zrecenzowały film, którego nie widzieli. Sztuka to paradoksalnie łatwa, lecz godna potępienia. Nie miałem okazji obejrzeć „Timbuktu”. Ograniczę się zatem tylko do faktów. Film był prezentowany w Polsce na ostatnim Warsaw Film Festival, a do szerszej dystrybucji wejdzie „wkrótce” dzięki Aurora Films.

„Timbuktu”, podobnie jak „Lewiatan”, skupia się na współczesności. Opisuje historię miasta, którego mieszkańcy prześladowani są przez ortodoksyjnych wyznawców Islamu. Bojownicy dżihadu wprowadzają do tytułowego miasta nowe zasady. Tematyka obrazu ma zatem oscarowy potencjał. Wydaje się jednak, że silna konkurencja oraz bezlitośni bukmacherzy, nie dają mu większych szans.

***

O „Idzie” zostało powiedziane już wszystko – zarówno w sferze artystycznej jak i społeczno-historycznej. Jakie są szanse filmu Pawlikowskiego? Okazuje się, że bardzo duże. Po nagrodzie BAFTA, „Ida” wskoczyła na fotel faworyta. Zgodnie stwierdzają to eksperci oscarowi i ci, którzy rozstawiają zakłady. W historii wręczania Nagród Akademii Filmowej było jednak kilka niespodzianek. Do końca zatem nie będzie wiadomo, jaki film otrzyma upragnioną statuetkę.

Jestem pełen nadziei, że polskiemu filmowi wreszcie się uda. Truizmem jest stwierdzenie, że sztuka poddawana permanentnej interpretacji nigdy nie znajdzie aprobaty wśród wszystkich jej odbiorców. Absolutnie dopuszczalna jest krytyka artystycznej, a także ideologicznej warstwy filmu. W moim przekonaniu karygodne są jedynie głosy, które życzą „Idzie” porażki przez jej rzekomo anty-polski wydźwięk.

Znając słabości ale też magię filmu Pawlikowskiego, trudno znaleźć argument, który zbagatelizowałby wartość pierwszego w historii Oscara dla polskiego kina. Proszę się zatem nie wysilać i trzymać kciuki w oscarową noc.

Tomasz Samołyk

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s