Ryszard Petru Wyzwoliciel

W czasach, gdy wyznanie „nie mam w domu telewizji”, stało się znakiem jakiejś niesłychanie niezłomnej postawy, mam ochotę od czasu do czasu włączyć sobie tv online. Nie bez znaczenia jest też to, iż ubóstwiam dostarczać sobie rozrywki. Nic tak bardzo nie poprawia mi ostatnio humoru jak rozpaczliwa egzaltacja „autorytetów”, którzy w przezabawny sposób dzielą się z odbiorcami swoimi elitarnymi odczuciami. To dźwięk piękniejszy od narastających kropel deszczowych, które w chłodny wieczór uderzają o mój parapet.

Mój odbiornik uległ jednak usterce. Nie wierzę, że jest to dziełem przypadku. Z każdego zakątka telewizyjnej przestrzeni objawia mi się pewien przystojny mężczyzna. W nienagannie skrojonej koszuli rzuca we mnie oświadczeniami o wielkiej nadziei. Na pasku widnieje „Ryszard Petru – światowej klasy ekonomista”. Wychowany w fanatycznej podejrzliwości, od razu powątpiewam w autentyczność tej informacji.

Podchodzę jednak do rzeczy poważnie i nie skreślam człowieka. Udając, że bawię się w tę grę, sprawdzam biogram tego specjalisty. Z osławionej notatki służbowej amerykańskiego ambasadora „dowiaduję się”, że Pan Petru był nieformalny doradcą Premiera Donalda Tuska – znanego obecnie pod pseudonimem „Król Europy”. Sięgam do odległych wspomnień i w momencie, gdy obraz rządów „Króla…” staje mi przed oczami, dostaję mdłości. Szukam więc dalej.

Rychło dowiaduję się, że lider .Nowoczesnej już w czasie studiów został asystentem posła Unii Demokratycznej, Władysława Frasyniuka, a w latach 1997-2000, pełnił funkcję doradcy wicepremiera i ministra finansów, Leszka Balcerowicza. Z szczerym współczuciem i żalem konstatuję, iż należał także do Unii Wolności i z listy tej partii kandydował w wyborach parlamentarnych w 2001 roku. Nie dostał się, zdobywając 4646 głosów w okręgu podwarszawskim. „Gdzie był wtedy TVN?!” – z wściekłością pytam. „Dlaczego był tak bierny?!” – ze smutkiem reasumuję.

Petru zajmował stanowisko głównego ekonomisty w Banku BPH. Był również dyrektorem ds. strategii i głównym ekonomistą BRE Banku i PKO BP. Oczom nie dowierzam gdy odkrywam, że w 2014 roku pełnił nawet funkcję (choć krótko) przewodniczącego rady nadzorczej Polskich Kolei Państwowych. Wiem już tak dużo!

Opowiem Państwu jeszcze o dwóch spektakularnych przygodach, jakie przytrafiły mi się dzięki liderowi .Nowoczesnej. Pierwsza z nich nie może być powodem dla niekorzystnych wnioskowań. Przyznaję to z pełną świadomością. Na pewno było to także dziełem przypadku. Tuż przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi przygotowywałem ten artykuł. Rozmach pijarowych zabiegów estetycznych, z jakimi spotkałem się, gdy usiłowałem nawiązać kontakt z reprezentantami .Nowoczesnej, zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Jak się potem okazało – na krótko. Pomimo wysłania wielu maili, przypomnień i ponagleń, nowoczesność .Nowoczesnej mnie przerosła. Być może stałem się obiektem pogardy dla nic nieznaczącego dziennikarzyny. Zrozumiałbym to. Faktem stało się jednak, że .Nowoczesna stanęła w jednym, milczącym szeregu m.in. ze Stonogą Partią Polską i Polskim Stronnictwem Ludowym. Nawet poseł Halicki mnie bardziej uszanował. Może po prostu nie lubią kina. Nalegałem, by dla żartu napisać, że PSL to pewnie „Kargula i Pawlaka” w kółko ogląda. „Kolegium redakcyjne” jednak nie wyraziło zgody.

Emocje jakie towarzyszyły mi przy drugiej „przygodzie” można byłoby porównać do tych, jakie odczuwam za każdym razem gdy chodzę na grzyby. To była jedna wielka parada atrakcji i niezapomnianych doznań. Przeczytałem cały – 40 stronicowy – program partii .Nowoczesna. Nie muszę mieć telewizji, nie muszę czytać gazet – jako wytrawny wyborca mam prawo dowiedzieć się wszystkiego z oficjalnego programu – nawinie pomyślałem.

Być może znów było to dziełem przypadku, ale każda z moich czterech przeglądarek odmawiała posłuszeństwa. Po wielokrotnym logowaniu się i wylogowaniu, odświeżaniu, tłuczeniu i głaskaniu mojego komputera, wynotowałem konkrety:

  1. Zmiana ordynacji wyborczej na model niemiecki
  2. Wycofanie się z finansowania partii z budżetu państwa
  3. Maksymalna dwu kadencyjność posłów
  4. Głosowanie przez internet
  5. Możliwość odprowadzenia 1% CIT na rozwój kultu
  6. Płaca minimalna z uwzględnieniem terenowych uwarunkowań

To są dla mnie „konkrety”, proszę Państwa. Jestem być może człowiekiem nad wyraz niecierpliwym i nieznoszącym zdań powabnych, acz niewiele znaczących. Upraszam się jednak o niezmuszanie mnie do szukania kolejnych kategorycznych tez. Analiza programu .Nowoczesnej doprowadziła mnie bowiem do skrajnego wyczerpania i była doświadczeniem nad wyraz traumatycznym. Przebrnąłem bowiem m.in. przez:

  1. Poprawę sposobu działania państwa
  2. Poprawę jakości życia
  3. Pełne wykorzystanie potencjału i talentów ludzi
  4. Państwo oparte na wartościach: wolny rynek, odpowiedzialność, solidarność społeczna, efektywność i skromność
  5. Ułatwienia
  6. Zmniejszenia
  7. Uproszczenia
  8. Rozwój
  9. Wspieranie
  10. Pragnienie, żeby każdy Polak miał szanse rozwinąć talent
  11. Pacjenta najważniejszego
  12. Zmniejszenie kolejek i poprawę dostępu lekarzy
  13. Zmniejszenie nierówności
  14. Poprawę leczenia
  15. Wprowadzenie rozwiązań zapobiegających odpływowi lekarzy, pielęgniarek i personelu medycznego
  16. Dialog na temat wartości, na których ma powstać nowa służba zdrowia
  17. Politykę wspólną i dobrą dla niepełnosprawnych
  18. Rozbudowanie starych sojuszy i powstanie nowych
  19. Nowoczesność
  20. Wolność
  21. Rozwój (nie było już?)
  22. Zaangażowanie
  23. Odpowiedzialność
  24. Poprawa

i moje ulubione:

25. Rozwój branż kreatywnych opartych na kreatywności Polaków

I z czym tu się można nie zgodzić. Nic tylko głosować.

I żebym był dobrze przez Państwa zrozumiany. Absolutnie nie wolno zarzucać Panu Ryszardowi Petru tego, że pracował, zarabiał pieniądze, kształcił się, zdobywał doświadczenie, zajmował stanowiska i awansował. Niekwestionowany jest także stan jego wiedzy, wysoki poziom intelektualny i przede wszystkim: spryt. Musiałbym być zakompleksionym gówniarzem, by z wyżej wymienionych powodów, ośmielać się go krytykować.

Z niedowierzaniem tylko patrzę z jaką bezczelnością tworzony jest jego wizerunek i z jaką nachalnością jest on nam prezentowany. Petru jest jednym z tych ludzi współczesnej polityki, którzy absolutnie nie mają prawa do nazywania swojego ruchu „powiewem świeżości” czy podmiotem, który ma do zaoferowania unikalną, zbawczą i niespotykaną jak dotąd wizję państwa. Jego program przypomina beznamiętny i pusty esej mistrza agencji reklamowej, a fakt, że sam z niezaprzeczalnym zaangażowaniem w latach 90-tych i później „współtworzył” system finansowy Rzeczpospolitej, prędzej naznacza go mianem „nażartego miśka III RP”, niż nowoczesnym Polakiem.

Tomasz Samołyk

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s